Twierdza Wrocław padła po raz drugi. Tym razem pod naporem Wandali i czy innych Wizygotów, czyli warszawskiej Polonii. Granie w kości się opłaciło, bo mimo liczebnej przewagi i rzutu karnego Śląsk nawet nie zremisował.
Po co tacy gracze jak Koził czy Mynar grają w piłkę? Głównie po to, żeby demolować rywali. Gdy na dodatek trafi się tak słaby sędzie jak Bartos, to rzeźnia na boisku gwarantowana. Zwłaszcza że młodzi gracze wzięli przykład ze starszych kolegów i również kosili równo z trawą. Gracze Śląska nie do końca podjęli rękawice i długo byli nieźle poniewierani przez warszawskich drwali. Tak naprawdę jedna czerwona kartka dla polonistów, to duży błąd arbitra, bo przynajmniej jeszcze Kozioł kwalifikował się na wyrzucenia z boiska. Sędzia, choć trudno go tak nazwać, skandaliczną decyzję podjął jeszcze w doliczonym czasie gry gdy Mynar ściągnął piłkę ręką z głowy Szewczuka. Albo „strzał” łokciem Gołębiewskiego w twarz Celebana. Również bez reakcji. To tyle na temat beznadziejnego arbitra i drwali z Warszawy. Inna sprawa, że do 60 minuty, czyli czerwonej kartki dla Jodłowca i rzutu karnego, Śląsk grał beznadziejnie. Tak, nie słabo, beznadziejnie. Później zaatakował, ale bez głowy, bez pomysłu. Wrocławianie przez jakiś kwadrans zepchnęli Polonię do mega obrony, ale później gra się… wyrównała. Niestety nie popisał się również trener Tarasiewicz. Nie widać był w grze gospodarzy żadnego pomysłu, nie widać było, żeby „Taraś” miał jakiś plan, jak przechytrzyć defensywie nastawionych gości. Kick and run, a właściwie wrzutka na aferę, w pole karne, to trochę mało. Zmiany tradycyjnie późno przeprowadzone… Szkoda, że Łudziński przed meczem nie obejrzał spotkania Fulham z Manchesterem United. Tam tez był karny dla gospodarzy, Danny Murphy też strzelił w prawo czy zmylił bramkarza, ale na tym podobieństwa się kończą. Łudziński bowiem nie trafił w bramkę, a po strzale Anglika piłka pewnie zatrzepotała w siatce. Ostatecznie Fulham dobił osłabionego rywala (karny był za rękę, po której Scholes wyleciał z murawy), a Śląsk nawet nie zremisował. Porażka z Polonią chyba przekreśliła marzenia o europejskich pucharach. To kolejna kolejka, gdy czołówka traci punkty punkty, a wrocławianie nie potrafią tego wykorzystać. Dzisiejszy mecz, a także spotkanie z Odrą Wodzisław, pokazały że jeszcze za wcześnie na Europę we Wrocławiu. Niestety…